BILL'S POV
Mierzyliśmy się wrogim spojrzeniem, oboje przybraliśmy ofensywne postawy, gotowi w każdym momencie rzucić się na siebie z pięściami. Kątem oka zerkałem na Jo, która przerażona patrzyła to na mnie, to na Harrego.
-Czy ciebie do reszty pojebało?- Warknąłem groźnie do dziewczyny. Ona przełknęła ślinę i starała się wyjaśnić sytuację, jednak nie dałem jej dojść do głosu.
-Nie odzywaj się lepiej. Zapieprzaj do domu, ja sobie pogadam z...kolegą.- Na twarzy chłopaka drgnął mięsień. Musiałem go wkurwić, ale to lepiej. Gniew popędza nierozważność, co mi bardzo pomoże. Gnojek zasłużył na ból. Zacząłem zbliżać się do chłopaka, mrucząc pod nosem przekleństwa. Nagle poczułem ostry ból w kostce. Padłem na ziemię i chwyciłem za obolałe miejsce. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że Jo podbiegła już do Harrego, uprzednio obserwując czy skutecznie mnie unieszkodliwiła. Musiałem przyznać, że jej kopniak był celny i czułem jakby ktoś połamał mi kość na pół. Chwyciła za bluzę Harrego, który próbował jej się wyrwać.
-Harry, proszę...-Załkała- Zostaw go, chodźmy do domu.
-Sam się zaczął.- Zaprotestował patrząc na mnie. Jego oczy przepełniała furia, co nadało jego słowom efektowny oddźwięk. Mimo wszystko wciąż nie odwracałem wzroku.
-Jednak ty nie musisz tego kończyć. Wiem, że jesteś mądrzejszy od niego. Proszę, wracajmy.- Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i położyła mu głowę na piersi, spazmatycznie płacząc. Ku mojemu zdziwieniu chłopak jakby ocknął się z transu. Zaniepokojony objął dziewczynę i pogładził jej rozczochrane włosy. Nie wierzę. Kurwa, nie wierzę.
-Dobrze Jo.- Powiedział Harry głosem wypranym z emocji.- Już jest dobrze.- Odsunął ją od siebie, wciąż jednak obejmując ją ramieniem. Opiekuńczo prowadził ją w kierunku furtki i szeptał uspokajające słowa. Próbowałem się podnieść, lecz ból skutecznie mi to uniemożliwił. Skrzywiłem się i syknąłem z bólu.
-Tępa, głupia dziwka.- Wyjąkałem zaciskając zęby z wysiłku. Nie zdążyłem nawet do końca unieść głowy, gdy zauważyłem pędzącą pięść, która wylądowała na mojej twarzy. Oszołomiony padłem na ziemię, starając się ogarnąć sytuację. Usłyszałem krzyk Jo, która podbiegła do Harrego popychając go jak najdalej ode mnie. Zaśmiałem się głośno i splunąłem, czując napływającą do ust krew.
-Zamknij się!- Wykrzyknęła do mnie dziewczyna.- Zrób coś dla mnie i nareszcie się zamknij. Powiedziałeś, że jesteś inny, ale wiesz co? Gówno prawda.- Odwróciła się ode mnie i pogłaskała po ramieniu wzburzonego Harrego.- Wiem, że jesteś zdenerwowany- Powiedziała do niego- Ale wiem również, że nie chcesz dla mnie źle, prawda?- Odgarnęła z jego czoła ciemne loki i patrzyła mu w oczy.- Dlatego uspokój się i chodźmy stąd.- Chłopak odetchnął głęboko i odsunął się od niej, przenosząc na mnie przenikliwe spojrzenie.
-Pójdziemy stąd.- Odparł- Ale ciebie jeszcze dopadnę.
JO'S POV
Obudziła mnie upierdliwa suchość w ustach. Ignorując upierdliwy ból głowy, sięgnęłam po sok pomarańczowy, który zalegał na szafce od kilku dni. Odkręciłam korek i potrząsnęłam kolorowym kartonem.
-Ups, to on może się zbrylić?- Wymamrotałam. Porzuciłam zepsuty napój, poszłam do łazienki i umyłam zęby. Zerknęłam na lustro wiszące nad umywalką. Moje oczy były podpuchnięte, na policzkach wciąż widniały ślady łez, które rozmazały czarny tusz, zdobiący jeszcze wczoraj rzęsy.
Szybko zmyłam czarne ślady, a potem przebrałam się w miękkie, szare, dresowe spodnie i czarną koszulkę. Włosy przerzuciłam na plecy i biorąc głęboki wdech zbiegłam na dół. W kuchni przywitała mnie mama, która sprzątała właśnie po śniadaniu.
-Jak tam wczorajszy wypad?- Zapytała. Ściągnęłam brwi, zastanawiając się jakim cudem dowiedziała się o naszym wyjściu. Postanowiłam jednak o nic nie pytać. Wzruszyłam ramionami i leniwie mieszałam łyżką w miseczce z płatkami. Mama westchnęła i wytarła chude ręce w ściereczkę w kratkę.
-Jadę dzisiaj do Liverpoolu. Możesz zadbać o to, by dom nie uległ destrukcji?- Zapytała. Gwałtownie uniosłam głowę, próbując nie okazać jak wiele mnie to kosztowało.
-Znowu wyjeżdżasz? Ostatnio w ogóle się nie widujemy.- Powiedziałam.
-Musisz mnie zrozumieć Jo. Praca pracą. Będziesz miała czas, żeby przygotować się na jutrzejsze wesele. Harry i ja już mamy wszystko ogarnięte, więc o niego się nie martw. Poza tym możliwe, że nie zobaczysz go cały dzień.- Odparła spokojnie. Odsunęłam od siebie nietknięte płatki i podniosłam się z krzesła, wlepiając wzrok w Claire.
-Czekaj, czekaj. Jedziesz z Harrym?- Zapytałam. Kobieta wymijająco odburknęła kilka słów i ucałowała mnie w policzek.
-Zobaczymy się wieczorem.
CLAIRE'S POV
Podjechałam pod garaż, należący do jednego z przyjaciół Jo. Z radia sączyły się słodkie dźwięki "Never gonna leave this bed" Marron 5, pogoda również dopisywała.
Nagle drzwi uchyliły się, a spod nich wybiegł uśmiechnięty Harry.
Zatrąbiłam, a on wesoło pomachał w moim kierunku. Podszedł do samochodu i zastukał w szybę, na co ja otworzyłam okno.
-Dzień dobry Claire.- Przywitał się. Omiótł wzrokiem siedzenia samochodu i zmarszczył brwi.-Jo nie jedzie?- Pokręciłam głową wskazując głową na miejsce obok.
-Chciałabym z tobą porozmawiać. Na osobności.- Odparłam. Chłopak bez słowa obszedł samochód i wślizgnął się na siedzenie pasażera. Stał się zamyślony i poważny. Ucieszyłam się, ponieważ jeszcze pół roku temu, ciężko było zwrócić na siebie jego uwagę, był cyniczny i wulgarny, Miła odmiana.
Pojechaliśmy do Liverpoolu, dokładnie do jednej z restauracji z wyjściem na zewnątrz. Zjedliśmy drobny lunch, rozmawiając o zbliżającym się weselu, planach, pogodzie czy najnowszych newsach.
Już najedzeni zostawiliśmy auto na parkingu, kierując się w stronę parku. Usiedliśmy na ławce w parku i wlepiliśmy wzrok w malutkie jeziorko, na którym pływały rozbrykane kaczki.
Chrząknęłam.
-Muszę ci dzisiaj powiedzieć o czymś bardzo ważnym Harry...-Zaczęłam- Jednak nie bardzo wiem w jaki sposób.- Chłopak przysunął się bliżej i teraz patrzył prosto w moje oczy. Doceniłam fakt, że mnie słuchał, takie zachowanie automatycznie dodało mi otuchy.
-Widzisz...Myślę, że wiesz jak to jest, kiedy nagle cały świat, jakby...- Zająkałam się. Ponownie odchrząknęłam, próbując odzyskać władzę nad głosem.- Mam wrażenie, że cały świat zaczął się walić. Jakby szczęście zaczęło ulatywać. Wiesz o co chodzi, prawda?- Harry niepewnie pokiwał głową. Zauważyłam, że starał się zrozumieć mnie i fakt: dlaczego mu to mówię. Również chciałam, żeby mnie zrozumiał, chciałam, żeby ta okrutna prawda nareszcie wypłynęła z moich ust. Mimo ogromnych chęci, było ciężko.
-Może brzmię jak niezrozumiana nastolatka- Bąknęłam- Ale tajemnica, którą ci zdradzę, ma znacznie szerszy oddźwięk. Obiecaj, że nieważne co się stanie, będziesz wspierał Jo, strzegł jej tak, jak ona strzegła ciebie przez ostatnie tygodnie.- Chłopak potrząsnął burzą loków, próbował się skoncentrować i całkowicie skupić na moich słowach,
-Obiecuję...- Wyszeptał.- Claire, proszę, nie trzymaj mnie w tej cholernej niepewności. O co chodzi?- Westchnęłam i zacisnęłam oczy, w których wezbrały się piekące łzy.
-Josephine wyjeżdża do Manchesteru do ojca.- Wydusiłam. Harry gwałtownie wstał i nachylił się nade mną, próbując uspokoić drżenie.
-Co?! Dlaczego, kiedy?!- Pociągnęłam nosem, a z moich ust wydobył się cichy szloch. Postanowiłam szybko opowiedzieć resztę złych wieści.
-Nie możesz już z nami mieszkać. Wczoraj wypisałam cię z nadzoru szpitala, można powiedzieć, że uwolniłam cię od tego cholerstwa.- Wyjąkałam.- Wynajęłam ci małe mieszkanie w Manchesterze, kilka przystanków od domu mojego byłego męża. Zostawię ci pieniądze, poprosiłam też pana Castle, by polecił cię kilku piekarzom. Załatwiłam ci już pracę, dwie przecznice od ciebie. Na początek to wystarczy, jednak nie będziesz mógł szaleć.- Moje słowa przerwał krzyk Harrego. Było w nim wszystko: frustracja, ból, żal, smutek, złość. Gołą pięścią uderzył w drzewo i odwrócił się do mnie, dysząc z gniewu.
-Dlaczego? Dlaczego to nam kurwa robisz?- Zapytał. Uśmiechnęłam się przez łzy, wiedząc co mu przyszło pierwsze na myśl. To samo co Katerinie, Castle, mojemu byłemu mężowi Sethowi... Pomyśleli, że znalazłam nowego faceta, że chcę zacząć nowe życie. Prawda była gorsza.
Podniosłam się z ławki przybliżając twarz do twarzy Harrego. Uspokajająco pogłaskałam go po policzku, mimo że sama tego potrzebowałam. Moja pierś unosiła się w spazmatycznych oddechach, a ręce drżały. Zdusiłam szloch i otarłam mokrą twarz wierzchem dłoni. Zignorowałam tępy ból brzucha i po prostu rzuciłam się w ramiona chłopaka. On niepewnie mnie objął, delikatnie gładząc moje plecy. Z moich oczu trysnęła nowa fala łez, którą wytarłam w koszulę bruneta.
-Harry...- Wyszeptałam- Choruję na mięsaki serca.- Przełknęłam ślinę i wydusiłam z siebie najgorszą wieść.- Mam raka serca. Pozostało mi kilka tygodni, o ile nie dni.
ŻEEEEEEEEEEEEEE COOOOOOOOOOO
OdpowiedzUsuńjezu, biedna Claire xc
a co z Jo? a z zespołem? przecież harry miał być w zespole agrh to nie tak >.<
smutno mi
jejku ale się porobiło :c
__
wiesz że CIę uwielbiam, jezu ten fanik jest naprawdę wyjątkowy, dziękuję że piszesz, nie przestawaj proszę, z niecierpliwością czekam na kolejny jejku co będzie z Jo???? jadgvbjhdbhbkh
Ilysm <3
/@mystorymylife_x
Coooo??!!!! No nie wierzę, taka wspaniała kobieta a Ty nam ją uśmiercisz?? :(( nie no błagam..proszę niech chociaż jej ojciec nie okaże się skończonym dupkiem...
OdpowiedzUsuńO matko...
@nala292
O MÓJ BOŻE!!!
OdpowiedzUsuńnie nie nie nie nie nie nie nie!
jezu Claire nie zasługuje na śmierć niee! omg jak jeszcze ten ojciec Jo będzie jakiś okropny czy coś to chyba nie przeżyję! Jedyny pozytyw to to ,że Harry tez tam będzie ♥
Jorry 5eva ! jejku już chcę kolejny
weny kochanie!
@jakeyscars
Nie, nie nie ! Nie możesz mi tego zrobić! DLACZEGO?? Tylko nie Claire :'( Jo tego nie zniesie.
OdpowiedzUsuńSmutno mi :(
A Bill to straszny dupek, szkoda, że Harry mu tak słabo przypiedolił.
@Only_Ordinary_I
Nie, nie, nie... NIE! NIE! NIE! NIE! To kurwa nie może być prawda! Jaja sobie ze mnie robisz, prawda? Powiedz, że tak... No nie wierzę w to co czytam.
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam więcej napisać. Ta wiadomość strasznie mnie zszokowała i po prostu brakuje mi słów, przepraszam.
Pozdrawiam, @droowseex
hej skarbie... kiedy kolejny rozdział?? ,wciąż czekam "<3
OdpowiedzUsuń@jakeyscars
Zostałaś nominowana do LA. Więcej informacji znajdziesz na: http://ghost-mrshazza.blogspot.com/2014/12/liebster-award_99.html xx
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? Ja tęsknię. Chcę nowy rozdział :(
OdpowiedzUsuń