wtorek, 2 września 2014

Rozdział IV

Perrie nie mieszkała daleko, więc nie było problemu z odległością. Wyszłam na chodnik prowadzący do jej mieszkania, kiedy zauważyłam z daleka machającą do mnie przyjaciółkę. Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam. Pachniała jakąś owocową mieszanką.
 -O-ho-ho! Co to za powitanie?- Spojrzała badawczo na moją twarz, odgarniając włosy z twarzy.- O nie. Niech zgadnę. Wiedziałam, kurwa, wiedziałam!- Zmarszczyłam czoło nie rozumiejąc. 
-Co wiedziałaś? 
-Całowałaś się z Harrym!- Uniosłam ręce w ramach protestu.
 -Co?! Nie!- Teraz to Perrie zmarszczyła czoło. 
-W takim razie co jest?- Opowiedziałam jej co się wydarzyło i to co powiedział mi Harry. 
-Chyba źle go oceniłam.- Dodałam na zakończenie. Przyjaciółka objęła mnie i uspokoiła.
 -Nie zdawałaś sobie z tego sprawy. Pamiętaj, że teraz jest w dobrych rękach.
 -No tak, jednak co robi u nas w domu?- Zapytałam z niepokojem. Perrie zastanowiła się przez chwilę.
 -Może ma obserwować jak wygląda normalna rodzina…Myślę, że pod tym względem jesteście razem z Claire idealne. Nie kłócicie się, współpracujecie i spędzacie razem czas. Też chciałabym mieć takie kontakty ze swoją mamą. 
-Logiczne. Jednak co do spędzania razem czasu, to trochę się zmieniło. Teraz cały czas gdzieś wyjeżdża albo zamyka się w swoim pokoju. Opiekę nad Harrym zostawiła mnie. To mnie zastanawia najbardziej.- Dziewczyna wzruszyła ramionami. 
-Może chce ci pokazać, że nie każdy jest taki jak tamten chłopak…-Zawahała się. Ponagliłam ją.
 -Mów, mów, już i tak nic bardziej mnie nie dobije.
 -Widzisz, trochę zamknęłaś się na ludzi od tamtego incydentu. To znaczy nie dziwię ci się, ale spędzasz dużo więcej czasu w domu, nie spotykając się nawet ze mną.- Jej twarz posmutniała, co sprawiło, że nie mogłam zaprzeczyć. Miała rację. Cholera.
 -Przykro mi Perrie.- Uśmiechnęła się. 
-Spokojnie, ja to rozumiem. Mam nadzieję, że zbliżycie się do siebie z Harrym.- Chciałam jej przerwać, lecz mnie powstrzymała.- Przymknij się. Wiem co sądzisz na ten pomysł, ale hej są wakacje! Zaraz po nich on wyjeżdża. Nie musicie od razu uprawiać gorącego seksu.- Zachichotała.- Chociaż życzę wam tego z całego serca.- Sprzedałam jej sójkę w bok. Kontynuowała.- Ale jeśli się zaprzyjaźnicie, to może to zadziałać na korzyść obojga. Może o to chodziło twojej mamie.
 -Może…- Perrie zerknęła na telefon i przegryzła dolną wargę. -Wybacz Jo, ale muszę uciekać.- Przekrzywiłam głowę odpalając papierosa.
 -Coś nie tak?- Przyjaciółka zabrała mi używkę i zaciągnęła się głęboko.
 -Umówiłam się z Zaynem.- Wybuchnęłam śmiechem zapalając kolejnego. 
-Jeśli mowa o gorącym seksie…- Perrie szybko zaprzeczyła, odrobinę za szybko, co spotęgowało mój śmiech. -Okej, nie przeszkadzajcie sobie. Buziaki dla Zayna i bawcie się dobrze. –Otrzymałam szybki pocałunek w policzek, po czym patrzyłam jak przyjaciółka i mój papieros oddalają się w kierunku polanki. Pokręciłam głową bawiąc się dymem i ruszyłam w kierunku domu. Było zimno, chociaż na niebie idealnie było widać gwiazdy. Mogłam ujrzeć Wielki Wóz i błyszczącą nieopodal Gwiazdę Polarną. Uwielbiam noc, mimo że odczuwam lęk przez ciemnością. Wydawało mi się, że gdziekolwiek bym nie spojrzała, tam widzę jakieś mroczne twarze. Dlatego nie dziw, że pisnęłam z przerażenia, gdy przede mną zmaterializowała się czyjaś postać.
 -Kurwa, Harry co ty tutaj robisz?- Chłopak wzruszył ramionami, patrząc na papierosa, który tlił się teraz na chodniku.
 -Ćwiczyłem i stałem akurat przy oknie, gdy zauważyłem, że wychodzisz.- Zbulwersowałam się.
 -Czy ty jesteś poważny? Jest w chuj ciemno, zupełnie nie znasz Holmes Chapel, w dodatku po raz kolejny naruszasz moją prywatność.- Harry odchylił głowę wzdychając ciężko. Jego loki podskoczyły.
 -Znalazłem cię, tak? Więc się kurwa uspokój i nie truj mi dupy. Dokąd wyszłaś?- Zmierzyłam go wrogim spojrzeniem. 
-Nie twój interes.- Chłopak przybliżył się niebezpiecznie ściskając moje ramię. Przez sweter czułam jego ciepłe palce.
 -Z kim się spotkałaś?- Zapytał rozglądając się dookoła.- Spotkałaś się z jakimś chłopakiem?- Zadziornie odgarnęłam jasne włosy i spojrzałam mu w oczy.
-Nawet jeśli, to co?- Na moje słowa Harry zwiększył siłę nacisku, wbijając mi paznokcie w skórę. 
-Gdzie on jest?- Nie wytrzymałam. -Ogarnij się i mnie nie wkurwiaj.- Zbliżył swoją twarz do mojej. -Zapytam jeszcze raz. Gdzie on jest?- Poczułam jego oddech na swoich wargach. Czułam się dziwnie mała, gdy czułam na sobie jego czujne zielone oczy. Pomijając fakt, że byłam niższa, ale chodziło raczej o jakąś przewagę psychiczną. Nie chciałam przegrać tej bitwy i przyznać się, że tak naprawdę widziałam się z Perrie. Zamiast tego wysyczałam mu prosto w twarz: 
-Właśnie poszedł. Zaraz po tym jak bzyknęliśmy się w krzakach.- Oczy Harrego zapłonęły. Popchnął mnie z ogromną siłą, przez co przewróciłam się na chodnik, uderzając głową o chodnik. Poczułam jak chłopak siada na mnie okrakiem, owijając swoje nogi wokół moich bioder. -Podobało ci się?- Milczałam, a Harry nachylił się nade mną patrząc prosto na moje usta.- Był tego wart? Pytam kurwa!- Łzy napłynęły mi do oczu, jednak powstrzymałam je zaciskając powieki. Chłopak nieubłagalnie kontynuował.- Krzyczałaś jego imię, gdy poczułaś, że jesteś bliska końca?- Wiercił się, chwytając moje nadgarstki i przygważdżając je do ziemi tuż nad moją głową.- Dam ci małą lekcję Jo. Nie ważne jak bardzo on będzie dobry. Ja zawsze będę lepszy.- Nagle zbliżył się ze tygrysią prędkością i poczułam jego wargi na swoich. Pocałunek był mocny, kryła się w nim mroczna agresja przeplatana z namiętnością. Jego usta mocno, wręcz z pasją wpijały się w moje, pozbawiając mnie tchu, a jego język zaczął drażnić mój język.  Mimo wszystko nie oddałam pocałunku, czując że niechciane łzy popłynęły. Trzęsłam się od płaczu, czując niemoc. Leżałam posłusznie na ziemi, ignorując uporczywy ból w nadgarstkach. Zdołałam chwycić drżący oddech,a następnie poczułam, że moja klatka piersiowa została odciążona. Przymknęłam oczy, gdy Harry gwałtownie się ode mnie odsunął, puszczając moje nadgarstki. Dotknął swojego policzka, który był mokry od łez. Zmarszczył czoło, jakby próbując dociec skąd się wzięły. Spojrzał na mnie, a jego twarz od razu się zmieniła. Wstał potykając się o własne nogi.
 -Jo…Ja pierdole, ja tego nie chciałem. Jo, przepraszam.- Szepcząc to cofał się coraz dalej, jednak ja wciąż słyszałam. Chlipnęłam i otarłam łzy. 
-Tak naprawdę…-Zaczęłam.- Spotkałam się z Perrie. Nie było żadnego chłopaka.- Harry zatrzymał się.
 -To dlaczego mnie okłamałaś?- Wzruszyłam ramionami.
 -Chyba chciałam cię sprowokować. Jednak nie zdałam sobie sprawy z tego, jak to może się skończyć. 
-Jo...-Próbował mi przerwac, jednak zbyłam go machnięciem ręki.
 -Nie przerywaj mi. Wiem, że miałeś swoje problemy i że nadal je przeżywasz. Chcę ci pomóc, ale nie pomogę, jeśli będziesz mnie atakować.- Spojrzałam mu wyzywająco w oczy, czując jak opuszcza mnie strach.- Nigdy więcej tego nie rób. Nieważne, jak bardzo będziesz wściekły, nie atakuj mnie. Ani nie całuj. Jeśli będziesz chciał mnie pocałować, to po prostu mi to powiedz, lecz mnie nie atakuj. Proszę…ja więcej nie zniosę…- Głos mi się załamał i ukucnęłam chowając twarz dłoniach. Poczułam jak dłoń Harrego odgarnia moje włosy, a jego głos śpiewa mi coś do ucha.
 -You tell me that you’re sad and lost your way
 You tell me that your tears are here to stay
 But I know you’re only hiding
 And I just wanna see ya... - Harry odgarnął moje włosy z twarzy I obdarzył mnie delikatnym uśmiechem. 
-Jo…Chciałbym zobaczyć twój uśmiech. Zrobisz to dla mnie?- Chcąc czy nie chcąc, uśmiechnęłam się delikatnie, starając się przełamać lody. Wiem, że Harry mnie skrzywdził, ale to była w dużej mierze moja wina. Ja rozpoczęłam tę bitwę, a on ją skończył. Mimo tego, wciąż go…lubiłam, a moje ciało reagowało na jego dotyk. Dotknęłam opuchniętych warg, unikając spojrzenia Harrego. Chłopak ścisnął moją dłoń. 
-Dziękuję. Jest jeszcze jedna sprawa. Powiedziałaś, że jeśli będę chciał cię pocałować to mam powiedzieć ci o tym, tak?- Skinęłam niepewnie głową. -W takim razie musisz wiedziec, że chcę cię teraz pocałować Jo.- Wyszeptał. Jak zahipnotyzowana patrzyłam na jego usta, wiedząc że jeśli poczuję jego wargi na swoich to oddam ten pocałunek z taką samą zapalczywością jak on wcześniej. Harry jednak wstał podnosząc mnie ze sobą. Splótł nasze palce i z łagodnym uśmiechem poprowadził mnie przez ciemną ulicę.
 -Chodźmy do domu, mój aniele.
_________________________________________________________________________

Ok wiem, że obiecałam rozdział w sobotę, ale postanowiłam rozchmurzyc nieco nastroje i dodac kolejny rozdział, który będzie już zawierał jakąś mocniejszą akcję. Wiem, że toczy się bardzo szybko, jednak chodzi mi głównie o to, by już "na wiecznośc" przyciągnąc waszą uwagę. 
Muahahahahhah! x
Ten rozdział był też dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. 
Już dawno temu, za czasów szóstej klasy podstawówki (czyli jakieś 4 lata temu) napisałam pierwszą książkę, jednak nigdy nie zawierała takich scen, jakie większośc czytelników fanfictions hmm lubi.
Później zwolnię i nie będzie to już tak chaotyczne.
Obiecuję. :)
Dziękuję za każdy komentarz, wyświetlenia, słowa wsparcia i otuchy.
Lots of love. xx
P.S
Zapraszam Was na fanfiction należące do @laughwithloueh !
http://dark-ride-fanfiction.blogspot.com/
Dziewczyna odwala naprawdę kawał dobrej roboty, lecz brak jej wiary w siebie.
Za co dostaje ode mnie opierdziel, bo ja jaram się jej pomysłem,
bo jednak oryginalnośc to juz 1/4 sukcesu. xx
+ 2 P.S
Nawet nie wiecie ile razy oglądałam NCIS, żeby dobrze opisac ta brutalną scenerię.
Jak już pisałam, wzięłam się za kompletnie nie ten gatunek literacki, o ile ff do któregoś należą haha. x

6 komentarzy:

  1. No to było zabawne nie powiem ^.^ Podobało mi się <3
    @Szerrys

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział, a ten pocałunek Jo i Harry'ego awwh ^^
    Czekam na next
    Kocham to ff <3
    @AlwaysIsHope1

    OdpowiedzUsuń
  3. Woowow GlHarry :o
    Uwielbiam takie akcje !
    xzekam na kolejny :))
    /@doma1d

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooooooooooooooo! To fanfiction jest takie awkjdsanjfafk <3
    Hazz chory psychicznie, Jo... nie rozumiem z jakiego powodu jej matka wzięła Hazze do domu i teraz się nim praktycznie nie zajmuję. To chyba jej podopieczny..
    Perrie ahahha kocham ją normalnie! Nie dziwię się, że tak się spieszyła do Zayna. Miałabym dokładnie tak samo hahah Przystojniak!
    Czekam na nowy i liczę na komentarz u siebie! Informuj mnie o nowych na twitterze! Buziak!

    mistake-zayn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. aww i jeszcze większe awwwwwe *-*
    cudowne ff
    kocham to ff i Dark Ride
    ten pocałunek >>>>>>>>>
    jejciu, cudowne
    do następnego kochana
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  6. i zastanawiam się jak dalej to pociągniesz... :)
    dobrze, że szefa w pracy nie było bo sobie na spokojnie przeczytałam ;)
    pisz dalej!!!! :)

    @nala292

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy