sobota, 20 września 2014

Rozdział VI

               Odgarnęłam włosy, które przez uciążliwy wiatr, wciąż opadały mi na oczy. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego, który pod wpływem mojego spojrzenia spuścił głowę i posłał ziemi delikatny uśmiech.
-Możemy już usiąść?- Zapytał. Roześmiałam się, a mój perlisty śmiech zawirował pod wpływem nabierającego prędkości wiatru.
-Marudzisz jak dziecko. Nie możemy siedzieć cały czas w domu. Poza tym jak nie będę się ruszać to przytyje.- Chłopak wzruszył ramionami i usiadł na miękkiej trawie. Opadłam ciężko obok niego.
-Możesz ćwiczyć. Tak jak ja.- Odpowiedział.- Chociaż nie potrzebujesz, bo nie jesteś gruba. Jesteś w sam raz.
-Nie powiedziałam, że jestem!- Sapnęłam.- Tylko, że mogę być, a do tego dojść nie może, bo nie wcisnę się w sukienkę na wesele Kateriny.- Harry mruknął coś zdawkowo i zaczął skubać ździebła trawy.
-Właściwie kiedy jest to jest?
-Za trzy dni. Mama załatwiła ci już garnitur, została jeszcze kwestia prezentu i zespołu.- Nagle chłopak ożywił się i nachylił w moją stronę.
-Jakiego zespołu?- Zapytał. Żachnęłam się, przerzucając włosy na drugie ramię.
-Opowiadałam ci kiedyś o nim. To zespół moich przyjaciół, niestety mają problem z jednym z członków, więc muszę im pomóc skompletować utwory na wesele. Dlatego…-Zerknęłam na zegarek oplatający nadgarstek.- powinniśmy się już zbierać. Może to troszeczkę zająć.
-W razie czego służę pomocą.- Zaoferował się. Pomógł mi wstać trzymając odrobinę za długo moją dłoń. Cofnęłam się, czując przenikający prąd. A niech cię.
-Chętnie skorzystam. Ale najpierw muszę coś zjeść. Chłopcy poskąpili mi żarcia.- Harry przystanął niby zdezorientowany, lecz z wyraźnym śmiechem w oczach.
-Jo…Pewnie cię zmartwię, ale wiesz, że od jedzenia się tyje. Nie chcę, żebyś się spasła.- Warknęłam i uderzyłam go w ramię. On szedł jak gdyby nigdy nic, jednak na jego ustach zabłądził cień uśmiechu.
-Jesteś prostakiem.
-A ty jesteś gruba.
-Próbujesz mnie tym zdołować Harry?- Chłopak potargał czekoladowe loki i zmarszczył brwi.
-Obiecałem, że nie będę powodem twojego smutku.- Odparł.- I staram się tej obietnicy dotrzymać, więc nie, nie chcę cię dołować. Żartowałem.- Zastygłam nie wiedząc co odpowiedzieć. Przypomniała mi się ta feralna noc, pocałunek, ta namiętna, agresywna gorliwość. Wbrew mojej woli, zerknęłam na jego usta. Wpatrywałam się w nie przez chwilę, lecz oprzytomniałam czując na sobie jego spojrzenie. Kurwa.
Zaczerwieniłam się i postanowiłam obrócić to w żart.
-Nie jesteś do niczego zobowiązany. Chyba, że chce ci się mnie ponieść, bo nogi odmawiają mi już posłuszeństwa.- Nagle podszedł do mnie i w błyskawicznym tempie przełożył jedną rękę pod moje kolana, a drugą owinął wokół moich pleców. Pisnęłam, gdy znalazłam się w jego ramionach, na co chłopak odchylił głowę i wybuchnął śmiechem.
-Piszczysz jak baba.- Powiedział. Zmarszczyłam czoło i uniosłam kącik ust w zdawkowym uśmiechu.
-Jestem babą. I możesz postawić mnie już na ziemię.
-Przecież chciałaś, żebym cię poniósł. Poza tym prawdziwy gentelman wspiera damy w opresji.
-Harry, mamy XXI wiek. Gentelmani wyginęli.- Chłopak zastanowił się chwilę nad moimi słowami, podrzucając mnie delikatnie.
-W takim razie co teraz robi się z dziewczynami? – Słysząc to pytanie, samoczynnie rozciągnęłam usta w uśmiechu. Zauważyłam, że moje oczy są na wysokości jego warg, co niezbyt pomagało. Hm, co teraz robi się z dziewczynami? Do głowy przychodziły mi same…brzydkie rzeczy, więc wymamrotałam:
-Kładzie na ziemie i wraca do domu. Mówię poważnie.- Harry, jakby wyczuwając moją konsternację bez słowa odstawił mnie i zerknął  przepraszająco.
-Okej?- Zapytał. Wytrzepałam ubranie, próbując się opanować i wysiliłam się na uśmiech.
-Okej.


                -Myślisz, że się nie obrażą, jeśli przeredaguję trochę słowa?- Zapytał mnie Harry. Podniosłam się z krzesła i usiadłam obok niego na łóżku, gdzie przeglądał teksty piosenek. Wzruszyłam ramionami.
-Możesz dopisać coś ołówkiem, zależy jeszcze co chcesz zrobić. Moim zdaniem są niezłe, my mamy tylko ustalić kolejność i dodać przemówienia między utworami.- Chłopak ziewnął szeroko. Była już dwudziesta druga, dopiero pół godziny temu wzięliśmy się za porządki z tymi cholernymi papierami. Mogliśmy zrobić to wcześniej, jednak Perrie zaprosiła mnie do siebie i jakoś nie potrafiłam jej odmówić.
-Jest tu kilka błędów, które mógłbym poprawić.- Powiedział.- Nie zgadza się trochę sylabiczność i pewnie przy tej zwrotce muszą ciągnąć wyraz. Pewnie bardziej efektywnie będzie to brzmiało jak przerobię to w sześciozgłoskowiec, żeby ilość sylab wzrastała. Widzisz? Sześć, siedem, osiem i znów osiem.- Zabrałam mu kartkę i zanuciłam znajomą piosenkę w głowie. Faktycznie, brzmiało dużo lepiej.
-Wow, znasz się na tym?- Zapytałam zdziwiona.
-Lubię pisać. To zawsze odrywało mnie od rzeczywistości.- Nagle przyszła mi do głowy genialna myśl.
-Harry… A umiesz może śpiewać?- Chłopak oparł się o ścianę i narysował w kącie kartki kilka nut.
-Przecież mnie już słyszałaś.- Powiedział. Wzdrygnęłam się po raz kolejny tego dnia, przypominając sobie nieudaną nocną eskapadę z Perrie.
-Pamiętam, ale chciałabym, żebyś to powtórzył.- Poprosiłam. Harry delikatnie uniósł brwi i przejechał językiem po wargach. Nie wyglądało jakby zrobił to specjalnie, jednak zrobiło to na mnie wrażenie. Spuściłam wzrok, starając się ukryć swoje kosmate myśli.
-Co mam zaśpiewać?- Zapytał. Zerknęłam na niego. Wciąż był oparty o ścianę i wyglądał na rozluźnionego. Zauważyłam, że jego oczy były inne. Nie były rozbiegane, rozmarzone, niespokojne. Wydawało mi się, że twórczość działa na Harrego odprężająco. Było w nim mniej buty i pewności siebie, a więcej chłopięcego uroku. Jednak najbardziej zadziwiła mnie bijąca od niego pasja. Ten widok sprawił, że poczułam łaskotanie w dołku. Cholera.
-Zaśpiewaj cokolwiek.- Wymamrotałam.

HARRY’S POV


                -Zaśpiewaj cokolwiek.- Musiałem się zastanowić. Było mnóstwo utworów, które chciałbym jej zaśpiewać, jednak każdy z nich wydawał mi się nieodpowiedni. Jo była zbyt…wyjątkowa. Nie umiałem przekazać jej tego w formie słów. Niestety w formie gestów, uczynków też nie. Skinąłem głową, a dziewczyna rozsiadła się wygodnie, wlepiając we mnie wzrok. Wydawała się zdenerwowana, a przy tym taka nieporadna. Patrząc na nią miałem ochotę zedrzeć ubranie i rzucić się na nią, tak by sprawić, że byłaby szczęśliwa. Rozsądek jednak kazał mi się powstrzymać. Zamiast tego wziąłem głęboki oddech i uwolniłem z moich ust słowa piosenki.

JO’S POV


                -I think I’m gonna lose my mind, something deep inside me, I can’t give up.- Słowa lekko wypłynęły z ust Harrego, zabierając mnie ze sobą w swój mały, emocjonujący rejs. Zamknęłam oczy wsłuchując się w słowa piosenki. Samo jej brzmienie sprawiło, że moje serce przyspieszyło, a krew buzowała. Pochyliłam głowę, starając się wsłuchać w melodyjne słowa.
- I think I’m gonna lose my mind, I’ll roll and I’ll roll ‘till I’m out of luck…- Poczułam jak moje wargi poszerzają się w uśmiechu.  Może i czułam się jak rozochocony dzieciak, no ale kurwa, czułam się jak jedyna kobieta na ziemi. Wyjątkowo. Harry śpiewał dalej, a jego głos wibrował w przestrzeni ciasnego pokoju. Otworzyłam oczy i natychmiast napotkałam spojrzenie chłopaka. Na jego twarz wypełzł łagodny uśmieszek, ukazując ten mały, cholerny dołeczek z lewej strony ust. Pochyliłam głowę, próbując powstrzymać napływający rumieniec. Niestety, nie udało mi się go powstrzymać, gdyż usłyszałam dalszy ciąg utworu:
-‘Cause nobody knows you baby, the way I do and nobody loves you baby, the way I do.                      It’s been so long, it’s been so long, maybe we’re fireproof. ‘Cause nobody saves me baby, the way you do.- Nagle słowa się zatrzymały, a do mnie dotarło, że patrzymy sobie prosto w oczy, a nasze klatki piersiowe unoszą się I opadają niespokojnie. Szybko odwróciłam wzrok i pospiesznie zaczęłam zbierać kartki. Harry wciąż na mnie patrzył, taksując moje ruchy. W końcu przystanęłam i wymamrotałam:

-To było niesamowite. Nie mam pojęcia, co powiedzieć… Ja...- Chrząknęłam zakłopotana, próbując odzyskać głos, który powoli się łamał.- Zdaje mi się, że musisz kogoś poznać.

10 komentarzy:

  1. omg omg omg! takie idealne!!! <3
    fireproof to po prostu perfekcyjna piosenka do tego rozdziału! jezuu!

    OdpowiedzUsuń
  2. O w dupę! ;o
    Tym rozdziałem przeszłaś samą siebie! Ten moment, gdy Harry śpiewał Fireproof do Jo... Dzizas! Myślałam, że padne na ziemię! Genielne! <3
    Mam nadzieję, że Harry'ego przyjmą do zespołu :3
    Czekam na kolejny rozdział xx
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny
    kocham, kocham, kocham
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na nexta, Fireproof, niebiosa trzymajcie mnie. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. cooo?!?!
    chyba :"zdaje mi się, że musisz mnie pocałować!!!" teraz natychmiast!!!

    :):)

    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG OMG OMG fireproof jesteś G.E.N.I.A.L.N.A kocham cię za tą piosenke czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No weź! Tak się nie robi, jak mogłaś tak szybko skończyć rozdział?
    Czekam na następny! Nie mogę się doczekać aż chłopcy poznają Harry'ego :)
    @Only_Ordinary_I

    OdpowiedzUsuń
  8. genialne, genialne, genialne x

    OdpowiedzUsuń
  9. BOŻE MADZIA JAK TY CUDOWNIE PISZESZ! UWIELBIAM TO FF PROSZĘ DODAJ NEXT JAK NAJSZYBCIEJ MOŻESZ, JA ZWARIUJE POWAŻNIE, nie rozumiem dlaczego nie ma tutaj 826363828 komentarzy 'GENIALNE' bo właśnie na to zasługuje! btw, powinno być tłumaczuczone we wszysctakich jezykach świata!!
    naprawdę nie wytrzymam do kolejnej części, jest idealne! a ten harry tutaj >>>>>>>
    AWWWW AWWWW ILYSM! xx
    /@mystorymylife_x

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy