Zgasiłam światło i schodami udałam się do pokoju dla gości.
Co mi odbiło? Wiem, wypiłam trochę za dużo, język mi się
plącze, a podłoga chybocze, ale nie jestem aż tak pijana, żeby miziać się z
nowo poznanym, chorym psychicznie facetem.
Prawda?
Ścisnęłam talerzyk z kanapką, który dzierżyłam w dłoni i
zapukałam do pokoju Harrego. Nie odpowiadał, więc nacisnęłam klamkę i
wkroczyłam do ciemnego pomieszczenia.
Chłopak siedział przy oknie i oświetlał książkę jedynie
światłem ze świecy.
Jego długie rzęsy kładły cień na stronnice lektury, on sam
zaś zmarszczył czoło w wyraźnym skupieniu. Po chwili podniósł wzrok i gestem
zawołał mnie bliżej. Odłożyłam naczynie i zbliżyłam się, siląc się na uprzejmy
uśmiech.
-Co czytasz?- Harry potrząsnął zdrętwiałą nogą i skrzywił
usta w grymasie.
-Coś co mi dała Claire.- Uniósł książkę, pozwalając mi
zerknąć na okładkę. Powstrzymałam śmiech, który uwiązł gdzieś w mojej krtani.
Chrząknęłam.
-Gwiazd naszych wina?
-Czytałaś?- Zachichotałam.
-Milion razy. Podoba ci się?- Harry wzruszył ramionami.
-Dopiero zacząłem, ale zapowiada się nieźle.- Uśmiechnęłam
się i nie wiedząc co odpowiedzieć stałam, głupio na niego patrząc. Ofuknęłam
się w myślach. „Ogarnij się! Gapisz się na niego jak ciele na malowane wrota”.
-Zapalić ci może światło?- Zapytałam pospiesznie. Harry
przyjrzał mi się badawczo.
-Świeca jest dobra. W domu zawsze czytałem przy świecy.-
Moja ręka zawisła nad lampką, którą zamierzałam włączyć.
-Wiesz to nie problem, jeśli będziesz chciał…- Nagle chłopak
wstał. Płomień świecy lekko zadrgał, a książka wylądowała na podłodze, wydając
głuchy plask.
-Powiedziałem, że nie chce pomocy od ciebie. Nie potrzebuje
nikogo. Rozumiesz?- Przerażona skinęłam głową. Nie mogłam teraz wykonać żadnego
gwałtownego ruchu, który mógłby sprowokować go do ataku.
Staliśmy tak bez ruchu,
czekając kto wykona pierwszy krok. Moja klatka piersiowa poruszała się
niespokojnie, jakby serce waliło w ściany i próbowało się stamtąd wydostać. Bez
paniki
Może mama usłyszała hałas i przybiegnie.
-Na co kurwa czekasz?- Usłyszałam. Spuściłam wzrok, starając
się uniknąć jego spojrzenia. Zaatakuje mnie? Wyżyje się na mnie? Zagryzłam
policzek, czując rozlewający się metaliczny smak na czubku języka. Harry
podszedł bliżej, rzucając co krok przekleństwem. Nagle stanął.
-Głucha jesteś? Wypierdalaj stąd.- Wzdrygnęłam się, czując
jak mój brzuch przekręcił się o 180 stopni. Czym prędzej odwróciłam się, w
biegu łapiąc przerażające spojrzenie Harrego.
Jak mogłam myśleć o tym, że jest pociągający? Jak mogłam
chcieć go pocałować?
Zatrzasnęłam drzwi od swojego pokoju, głośno zasuwając
zamek. Hałasem mogłam obudzić mamę, ale właściwie nie przeszkadzało mi to.
Powinna teraz tam pójść i ogarnąć tego chłopaka. Z impetem rzuciłam się na
łóżko, przełykając gorzkie łzy. Co jeśli skończy się to tak jak ostatnim razem?
Albo jeszcze gorzej? Co jeśli oberwie Claire?
Zapatrzyłam się w niebo jakby utkane z chmur, które co rusz
zasłaniały pulchny księżyc.
Nie mam
pojęcia co mnie obudziło. Może hałas dobiegający z dołu albo kłujący ból karku.
Nieważne. Dźwignęłam się z niewygodnej pozycji i poszłam do łazienki. Związałam
włosy w niezgrabny koczek, przygotowałam sobie ubrania i skoczyłam pod
prysznic.
Starałam się spłukać z siebie zapach potu i dezodorantu
Harrego, który jakimś cudem zalęgnął na moim ciele. Ubrałam czarną spódniczkę i
crop top z napisem Oops!, który swobodnie ukazywał mój
brzuszek. Wciągnęłam na nogi moje puchate, różowe kapcie i zeszłam na dół. Od
razu poczułam pyszną woń jajecznicy. Podeszłam do mamy, która właśnie zalewała
herbatę i ucałowałam ją w policzek. Ku mojemu zdziwieniu, Harrego jeszcze nie
było.
-Uhm…- Zaczęłam, chwytając nadgryzionego croissanta.- Gdzie
Harry?- Mama spojrzała na mnie znad okularów, obwodzonych kocimi oprawkami.
-Kiedy do niego zaglądałam spał. Możesz pójść go obudzić.-
Widząc wyraz mojej twarzy szybko dodała:
-Spokojnie opowiadałam mu już o tobie. Powinniście się
poznać, to naprawdę uroczy chłopak, tylko ma problemy.- Oj tak. Zgadzam się.
Duże problemy. Niechętnie powlokłam się do góry, postanawiając nie mówić mamie
o nocnym spotkaniu. Nie chciałam jej denerwować, mimo że teraz musiałam
wkroczyć na zakazane terytorium.
Zapukałam kilka razy, dla pewności wstrzymując oddech i
nasłuchując. Delikatnie pchnęłam drzwi i wkroczyłam do środka. Harry leżał z
nogami na poduszkach, otulony białą pościelą.
-Harry?- Mimo strachu podeszłam bliżej potrząsając łagodnie
jego ramieniem. Pogłaskałam jego przyodzianą tatuażami skórę, czując
opanowujące mnie dreszcze. Zauważyłam zmiętą kartkę papieru, którą ściskał
kurczowo w dłoni. Powoli wyciągnęłam rękę w jej kierunku, lecz zatrzymały mnie
szeroko otwarte oczy chłopaka. Odskoczyłam od łóżka i wydukałam kilka słów
przeprosin. Harry wciąż na mnie patrzył zakładając ręce za głowę. Zaprosiłam go
na dół na śniadanie i zbiegłam na dół.
-Wszystko w porządku?- Usłyszałam mamę. Pokiwałam głową,
przeganiając chęć wybuchnięcia histerycznym śmiechem.
-W jak najlepszym. Harry zaraz zejdzie.- Otrzymałam szczery
uśmiech.
-Dobrze. Możesz usiąść już do stołu, przyniosę herbatę.-
Chwyciłam pełnoziarnistą bułkę i posmarowałam ją grubą ilością masła. Następnie
posypałam przysmak szczypiorkiem i dodałam kapkę soli. Dokładnie tak jak lubię.
-O Harry, dzień dobry. Siadaj kochanie do stołu, za moment
przyjdę.- Wygruchała mama na widok chłopaka.
Podniosłam wzrok i uprzejmie skinęłam mu głową. Nie
odpowiedział. I kij ci w oko.
Usiadł naprzeciwko mnie. Zakłopotany omiótł rozproszonym
spojrzeniem stół i wbił wzrok w moją kanapkę. Odwróciłam wzrok, modląc się by
nic nie spadło mi na spódnicę. Żułam w milczeniu, gapiąc się na kryształowy
jadalniany żyrandol, jakby niespodziewanie mnie zainteresował. Po chwili dałam
sobie za wygraną i zerknęłam na chłopaka. Jadł właśnie identyczną kanapkę jak
moja i patrzył w dokładnie to samo miejsce co ja.
-Okeeej…- Odetchnęłam cicho. Nagle dołączyła do nas mama.
-I jak kochanie, smakuje?- Harry niepewnie skinął głową,
chwytając filiżankę podaną przez Claire.
-Potrzebujesz może czegoś?- Powiedziałem, że nie chce pomocy od ciebie. Nie potrzebuje nikogo.
Rozumiesz? Mimowolnie skuliłam się czekając na wybuch. Zamiast tego
usłyszałam spokojną odpowiedź, doprawioną słonecznym uśmiechem.
-Dziękuję.- Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, ale też
pewną ulgą. Żadnego napadu. Żadnych kłótni. Jedliśmy w milczeniu, które
przerywane było co chwile brzęknięciem szklanek czy widelców.
-Jo, muszę dzisiaj pojechać do Liverpoolu. Masz jakieś
plany?- Nerwowo przełknęłam kanapkę kierując swoją uwagę na mamę.
-W sumie miała wpaść Perrie, ale zawsze mogę odwołać. Coś
się stało?- Mama gwałtownie potrząsnęła głową, sprawiając że kilka kosmyków
wysunęło się z jej warkocza.
-Papierkowe sprawy. Niestety wyjazd jest konieczny, ale nie
powinno mi to długo zająć.- Nagle zawahała się jakby rozważając nad pewną
myślą. Chrząknęła.- Mam do ciebie prośbę. Mogłabyś zostać dzisiaj z Harrym?-
Zastygłam, rozchylając wargi w niedowierzaniu.- Oczywiście Perrie może do
ciebie przyjść, założę się, że Harry chętnie ją pozna. Prawda?- Zwróciła się do
chłopaka, który uprzejmie skinął głową, posyłając mi szczery uśmiech.
Nie, nie, nie! Nie
zgadzam się, nie chce z nim zostać, to będzie katastrofa…
-Jasne.- Strzeliłam wymuszonym uśmiechem w kierunku Harrego.
I dokładnie w tym momencie walnęłam się mentalnie w twarz.
-Hmm…to co
chcesz robić?- Zagadnęłam chłopaka, gdy zostaliśmy już sami. Spojrzał na mnie
wzruszając ramionami.
-Zaraz przyjdzie twoja koleżanka Perrie, tak?
-Tak, powinna tutaj przyjść za lada moment.
-W takim razie ja się ulokuję u góry i trochę poczytam. Nie
chce wam przeszkadzać.- Szybko, zbyt szybko, zaprzeczyłam jego słowom.
-Ależ nie będziesz nam zawadzał, zostań.- Harry najwyraźniej
wyczuł kłamstwo, gdyż na jego twarzy pojawił się delikatny rumieniec.
-Chyba lepiej będę się czuł w pokoju. Jednakże dziękuję za
zaproszenie.- Wycofał się z kuchni, lecz po chwili wrócił, zakładając ręce na
piersi i nerwowo kołysząc się na nogach.
-Gdzie znajdę jakieś książki?- Zdziwiona zakrztusiłam się
jogurtem i schyliłam się łapiąc hausty powietrza.
-Przeczytałeś już Gwiazd
naszych wina?- Chłopak przytaknął, a ja ponownie kaszlnęłam zadając sobie
miliardy dziwnych pytań.
-I co?- Zapytałam.- Podobało ci się?- Harry zignorował to
pytanie.
-To gdzie znajdę te książki?- Wzruszyłam ramionami.
-Właściwie u nas nie ma zbyt wielu lektur. Korzystamy z
biblioteki, jak będziesz chciał to mama ci pokaże gdzie to. Mamy dużo bajek i
baśni, ale pewnie nie będzie cię to interesowało. -Ku mojemu zdziwieniu twarz Harrego rozpromieniła się.
-Macie takie rzeczy?- Uśmiechnęłam się.
-No jasne, ale same pospolite opowieści takie jak
Kopciuszek, Jaś i Małgosia, Księżniczka na ziarnku grochu…- Harry skrzywił się
i zakłopotany założył rękę za kark.
-Nie czytałem.
-No coś ty?- Wykrzyknęłam zdziwiona.- Jakim cudem?- Chłopak
wyraźnie zirytowany zmierzwił swoje brązowe loki.
-Gdzie je znajdę?- Pospiesznie objaśniłam mu drogę,
zmierzając w kierunku drzwi wejściowych. Właśnie dostałam smsa od Perrie.
P: Stoję pod drzwiami x
Chłopak szybko uciekł na górę, a ja popędziłam przywitać
przyjaciółkę.
-No siemka Jo!- Perrie uwięziła mnie w niedźwiedzim uścisku,
o który większość ludzi w życiu, by jej nie posądziła. Była drobną, szczupłą
blondynką, a jej osobowość sprawiała, że ludzie wokół niej czuli się wyjątkowo.
Nie sposób było jej nie lubić. Uśmiechnęła się, mierząc mnie intensywnym
spojrzeniem.- Gdzie ten chłopak, który u was zamieszkał?
-Ach, Harry…- Zaczęłam.- Ulokował się na górze, czyta.-
Dziewczyna podskoczyła zdziwiona.
-Czyta? To ktoś idealny dla ciebie Jo.- Zaśmiałam się
odrobinę za głośno.
-Proszę cię. On jest stuknięty.- Perrie również
zachichotała.
-Może twoja miłość go wyleczy…- Sprzedałam jej mocnego
kuksańca i zaprosiłam do salonu, gdzie mogłyśmy posadzić tyłki na miękkiej
kanapie.
-Jasne. O ile wcześniej mnie nie zabije.
-Weź przestań. Przystojny jest? Już to widzę. Słodka pomocna
dziewczyna i niebezpieczny, chory psychicznie chłopak, posłusznie podążający za nią wyboistą ścieżką miłości,
która jest jedyną drogą do jego wybawienia.- Włączyłam telewizor.
-Słabe.
-Daj spokój Jo. Pytam poważnie.- Wyszczerzyłam się.
-Spokojnie Perrie, możesz go sobie wziąć. Ani trochę mi się
nie podoba.- Przyjaciółka ochoczo odwzajemniła mój uśmiech.
-Zobaczymy. Jeszcze go nie widziałam. Chociaż i tak nie
jestem zainteresowana.- Zaśmiałam się.
-A właśnie. Jak tam z Zaynem?- Perrie ukradła mi pilota i
włączyła Mtv.
-Gra i huczy. Dosłownie. Ich zespół rozkręca się, właściwie
trochę za bardzo. Nie ma dla mnie praktycznie czasu.
-To może dołącz do zespołu. Masz niebiański głos, na pewno
cię przyjmą.- Dziewczyna potargała sobie włosy i powiedziała niskim głosem.
-Nie da rady, mała. To boysband, tylko faceci.- Poprawiłam
poduszkę, która boleśnie wżynała mi się w plecy.
-Może zmień płeć?
-Zaproponowałam im to, ale Zayn powiedział, że nie chce być
gejem.- Roześmiałam się.
-No chyba, że…- Nagle rozległ się dźwięk kroków na schodach
i do salonu wszedł podekscytowany Harry. Trzymał w dłoni książkę z porcelanową
lalką na okładce. Ach, Księżniczka na
ziarnku grochu.
-Hej Jo.- Zawołał.- Przeczytałem wszystkie baśnie, które
były na tej półce, macie coś jeszcze?- Jego policzki były zaróżowione, a włosy
z tyłu sterczały w różnych kierunkach. Zerknął na Perrie i mrugnął do niej.
-Cześć. Jestem Harry.- Wyciągnął dłoń chcąc uścisnąć jej
rękę. Przyjaciółka ochoczo przedstawiła się i zaprosiła chłopaka na kanapę. Tym
razem nie odmówił i usiadł pomiędzy nas.
-No więc jak ci się mieszka w Holmes Chapel?- Zagadała go
Perrie. Harry uśmiechnął się zawadiacko, błyskając białymi zębami.
-W porządku. Nie miałem okazji jeszcze się rozejrzeć, ale
myślę, że w najbliższym czasie to zrobię. Wiesz…-Chłopak przesunął się bliżej
niej, automatycznie oddalając się ode mnie.- Mogłabyś mi pokazać co nieco.-
Pogładził wewnętrzną stronę jej uda.- O ile to nie problem.- Nie wierzę.
Zszokowana wbiłam się głębiej w swoje siedzenie obserwując reakcję
przyjaciółki. Zauważyłam, że, o rany, zrobiło to na niej wrażenie. Wbiła wzrok
w swoje paznokcie kontynuując rozmowę.
-Jest coś konkretnego co chciałbyś zobaczyć?- Jeszcze raz: o
rany. Czułam się jak intruz. Pomijając fakt, że byłam w swoim domu. I to, że
Perrie ma chłopaka, a swawolnie flirtuje sobie z Harrym. Chłopak nachylił się
ku niej, szepcąc jej coś do ucha. Dziewczyna mimowolnie rozszerzyła oczy i
odsunęła się od niego wysilając się na uśmiech. Nagle zwróciła się do mnie,
szybko wstając.
-Przepraszam Jo, ale muszę lecieć. Zapomniałam…czegoś.
Przepraszam.- Jąkała się pospiesznie zbierając swoje rzeczy i kierując się do
wyjścia. Poszłam za nią i położyłam rękę na jej ramieniu.
-Perrie.- Syknęłam.- Co to do cholery było?- Przyjaciółka
uparcie milczała. Po chwili jednak wzięła głęboki oddech i spojrzała mi prosto
w oczy.
-Harry jest naprawdę…wow.- Zmarszczyłam brwi.
-Co rozumiesz przez słowo „wow”?
-Matko, Jo! Jakim cudem on jeszcze nie zaciągnął cię do
łóżka. Gdyby nie twoja obecność, to…- Nie skończyła, ponieważ przerwał jej mój
nagły atak śmiechu.
-Mówimy o chłopaku, który ma zaburzenia afektywne i w jednej
sekundzie zachowuje się jak dzikus, a w drugiej jak rozkoszny szczeniaczek.
Jednak w życiu nie powiedziałabym, żeby Harry był pociągający.- Zastanowiłam
się.- To znaczy jest przystojny, nie mogę zaprzeczyć, ale zdążyłam poznać już
jego naturę. On jest chory, a jego zachowania nieprzemyślane.- Perrie
wyszczerzyła do mnie zęby i poklepała mnie przyjacielsko po plecach.
-Wiesz co kochanie? Jeśli zrobiłby z tobą chociaż ułamek
tego, co zaproponował mi na ucho, to byś myślała zupełnie inaczej.- Zmrużyłam
oczy. Jakim cudem w ciągu niecałej minuty omamił moją przyjaciółkę?
-Więc dlaczego mu się nie poddałaś?- Perrie nacisnęła klamkę
i ucałowała mnie w policzek.
-Bo ja mam chłopaka i nie chce go stracić, bo go kocham. A
ty masz super-ekstra napalonego faceta u siebie w mieszkaniu i nie masz nic do
stracenia.
Podoba mi się, że jest Perrie i wgl. Harry całkiem też mi przypadł do gustu a więc czekam ^.^
OdpowiedzUsuń@Szerrys
Dawaj next ! ;**
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada, będę tu zaglądać :) Ciekawy pomysł, bardzo oryginalny x Czekam na nn! ♥
OdpowiedzUsuńUMARŁAM! ZNÓW! jak ty to robisz ,jezuuu! <3
OdpowiedzUsuńtwoja forefffer @Strooong_69
omg, omg
OdpowiedzUsuńzgon *-*
Co Harry powiedział Pezz, co? hahahahaha
cudowne ff
czekam na następny rozdział :)
buziaki @luvmyStyles_94
omg *-*
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie co Hazza powiedział Perrie haha
wspaniałe i oryginalne ff, zdążyłam je pokochać po dwóch rozdziałach ♥
@AlwaysIsHope1
Hazza jaki flirciarz ;D
OdpowiedzUsuńnapalony facet w mieszkaniu, w dodatku przystojny - matko dziewczyno, na co czekasz....
OdpowiedzUsuń@nala292