piątek, 29 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ II



Zgasiłam światło i schodami udałam się do pokoju dla gości.
Co mi odbiło? Wiem, wypiłam trochę za dużo, język mi się plącze, a podłoga chybocze, ale nie jestem aż tak pijana, żeby miziać się z nowo poznanym, chorym psychicznie facetem.
Prawda?
Ścisnęłam talerzyk z kanapką, który dzierżyłam w dłoni i zapukałam do pokoju Harrego. Nie odpowiadał, więc nacisnęłam klamkę i wkroczyłam do ciemnego pomieszczenia.
Chłopak siedział przy oknie i oświetlał książkę jedynie światłem ze świecy.
Jego długie rzęsy kładły cień na stronnice lektury, on sam zaś zmarszczył czoło w wyraźnym skupieniu. Po chwili podniósł wzrok i gestem zawołał mnie bliżej. Odłożyłam naczynie i zbliżyłam się, siląc się na uprzejmy uśmiech.
-Co czytasz?- Harry potrząsnął zdrętwiałą nogą i skrzywił usta w grymasie.
-Coś co mi dała Claire.- Uniósł książkę, pozwalając mi zerknąć na okładkę. Powstrzymałam śmiech, który uwiązł gdzieś w mojej krtani. Chrząknęłam.
-Gwiazd naszych wina?
-Czytałaś?- Zachichotałam.
-Milion razy. Podoba ci się?- Harry wzruszył ramionami.
-Dopiero zacząłem, ale zapowiada się nieźle.- Uśmiechnęłam się i nie wiedząc co odpowiedzieć stałam, głupio na niego patrząc. Ofuknęłam się w myślach. „Ogarnij się! Gapisz się na niego jak ciele na malowane wrota”.
-Zapalić ci może światło?- Zapytałam pospiesznie. Harry przyjrzał mi się badawczo.
-Świeca jest dobra. W domu zawsze czytałem przy świecy.- Moja ręka zawisła nad lampką, którą zamierzałam włączyć.
-Wiesz to nie problem, jeśli będziesz chciał…- Nagle chłopak wstał. Płomień świecy lekko zadrgał, a książka wylądowała na podłodze, wydając głuchy plask.
-Powiedziałem, że nie chce pomocy od ciebie. Nie potrzebuje nikogo. Rozumiesz?- Przerażona skinęłam głową. Nie mogłam teraz wykonać żadnego gwałtownego ruchu, który mógłby sprowokować go do ataku.

Staliśmy tak bez ruchu,  czekając kto wykona pierwszy krok. Moja klatka piersiowa poruszała się niespokojnie, jakby serce waliło w ściany i próbowało się stamtąd wydostać. Bez paniki
Może mama usłyszała hałas i przybiegnie.
-Na co kurwa czekasz?- Usłyszałam. Spuściłam wzrok, starając się uniknąć jego spojrzenia. Zaatakuje mnie? Wyżyje się na mnie? Zagryzłam policzek, czując rozlewający się metaliczny smak na czubku języka. Harry podszedł bliżej, rzucając co krok przekleństwem. Nagle stanął.
-Głucha jesteś? Wypierdalaj stąd.- Wzdrygnęłam się, czując jak mój brzuch przekręcił się o 180 stopni. Czym prędzej odwróciłam się, w biegu łapiąc przerażające spojrzenie Harrego.
Jak mogłam myśleć o tym, że jest pociągający? Jak mogłam chcieć go pocałować?
Zatrzasnęłam drzwi od swojego pokoju, głośno zasuwając zamek. Hałasem mogłam obudzić mamę, ale właściwie nie przeszkadzało mi to. Powinna teraz tam pójść i ogarnąć tego chłopaka. Z impetem rzuciłam się na łóżko, przełykając gorzkie łzy. Co jeśli skończy się to tak jak ostatnim razem? Albo jeszcze gorzej? Co jeśli oberwie Claire?
Zapatrzyłam się w niebo jakby utkane z chmur, które co rusz zasłaniały pulchny księżyc.
            Nie mam pojęcia co mnie obudziło. Może hałas dobiegający z dołu albo kłujący ból karku. Nieważne. Dźwignęłam się z niewygodnej pozycji i poszłam do łazienki. Związałam włosy w niezgrabny koczek, przygotowałam sobie ubrania i skoczyłam pod prysznic.
Starałam się spłukać z siebie zapach potu i dezodorantu Harrego, który jakimś cudem zalęgnął na moim ciele. Ubrałam czarną spódniczkę i crop top z napisem Oops!, który swobodnie ukazywał mój brzuszek. Wciągnęłam na nogi moje puchate, różowe kapcie i zeszłam na dół. Od razu poczułam pyszną woń jajecznicy. Podeszłam do mamy, która właśnie zalewała herbatę i ucałowałam ją w policzek. Ku mojemu zdziwieniu, Harrego jeszcze nie było.
-Uhm…- Zaczęłam, chwytając nadgryzionego croissanta.- Gdzie Harry?- Mama spojrzała na mnie znad okularów, obwodzonych kocimi oprawkami.
-Kiedy do niego zaglądałam spał. Możesz pójść go obudzić.- Widząc wyraz mojej twarzy szybko dodała:
-Spokojnie opowiadałam mu już o tobie. Powinniście się poznać, to naprawdę uroczy chłopak, tylko ma problemy.- Oj tak. Zgadzam się. Duże problemy. Niechętnie powlokłam się do góry, postanawiając nie mówić mamie o nocnym spotkaniu. Nie chciałam jej denerwować, mimo że teraz musiałam wkroczyć na zakazane terytorium.
Zapukałam kilka razy, dla pewności wstrzymując oddech i nasłuchując. Delikatnie pchnęłam drzwi i wkroczyłam do środka. Harry leżał z nogami na poduszkach, otulony białą pościelą.
-Harry?- Mimo strachu podeszłam bliżej potrząsając łagodnie jego ramieniem. Pogłaskałam jego przyodzianą tatuażami skórę, czując opanowujące mnie dreszcze. Zauważyłam zmiętą kartkę papieru, którą ściskał kurczowo w dłoni. Powoli wyciągnęłam rękę w jej kierunku, lecz zatrzymały mnie szeroko otwarte oczy chłopaka. Odskoczyłam od łóżka i wydukałam kilka słów przeprosin. Harry wciąż na mnie patrzył zakładając ręce za głowę. Zaprosiłam go na dół na śniadanie i zbiegłam na dół.
-Wszystko w porządku?- Usłyszałam mamę. Pokiwałam głową, przeganiając chęć wybuchnięcia histerycznym śmiechem.
-W jak najlepszym. Harry zaraz zejdzie.- Otrzymałam szczery uśmiech.
-Dobrze. Możesz usiąść już do stołu, przyniosę herbatę.- Chwyciłam pełnoziarnistą bułkę i posmarowałam ją grubą ilością masła. Następnie posypałam przysmak szczypiorkiem i dodałam kapkę soli. Dokładnie tak jak lubię.
-O Harry, dzień dobry. Siadaj kochanie do stołu, za moment przyjdę.- Wygruchała mama na widok chłopaka.
Podniosłam wzrok i uprzejmie skinęłam mu głową. Nie odpowiedział. I kij ci w oko.
Usiadł naprzeciwko mnie. Zakłopotany omiótł rozproszonym spojrzeniem stół i wbił wzrok w moją kanapkę. Odwróciłam wzrok, modląc się by nic nie spadło mi na spódnicę. Żułam w milczeniu, gapiąc się na kryształowy jadalniany żyrandol, jakby niespodziewanie mnie zainteresował. Po chwili dałam sobie za wygraną i zerknęłam na chłopaka. Jadł właśnie identyczną kanapkę jak moja i patrzył w dokładnie to samo miejsce co ja.
-Okeeej…- Odetchnęłam cicho. Nagle dołączyła do nas mama.
-I jak kochanie, smakuje?- Harry niepewnie skinął głową, chwytając filiżankę podaną przez Claire.
-Potrzebujesz może czegoś?- Powiedziałem, że nie chce pomocy od ciebie. Nie potrzebuje nikogo. Rozumiesz? Mimowolnie skuliłam się czekając na wybuch. Zamiast tego usłyszałam spokojną odpowiedź, doprawioną słonecznym uśmiechem.
-Dziękuję.- Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, ale też pewną ulgą. Żadnego napadu. Żadnych kłótni. Jedliśmy w milczeniu, które przerywane było co chwile brzęknięciem szklanek czy widelców.
-Jo, muszę dzisiaj pojechać do Liverpoolu. Masz jakieś plany?- Nerwowo przełknęłam kanapkę kierując swoją uwagę na mamę.
-W sumie miała wpaść Perrie, ale zawsze mogę odwołać. Coś się stało?- Mama gwałtownie potrząsnęła głową, sprawiając że kilka kosmyków wysunęło się z jej warkocza.
-Papierkowe sprawy. Niestety wyjazd jest konieczny, ale nie powinno mi to długo zająć.- Nagle zawahała się jakby rozważając nad pewną myślą. Chrząknęła.- Mam do ciebie prośbę. Mogłabyś zostać dzisiaj z Harrym?- Zastygłam, rozchylając wargi w niedowierzaniu.- Oczywiście Perrie może do ciebie przyjść, założę się, że Harry chętnie ją pozna. Prawda?- Zwróciła się do chłopaka, który uprzejmie skinął głową, posyłając mi szczery uśmiech.
Nie, nie, nie! Nie zgadzam się, nie chce z nim zostać, to będzie katastrofa…
-Jasne.- Strzeliłam wymuszonym uśmiechem w kierunku Harrego. I dokładnie w tym momencie walnęłam się mentalnie w twarz.

            -Hmm…to co chcesz robić?- Zagadnęłam chłopaka, gdy zostaliśmy już sami. Spojrzał na mnie wzruszając ramionami.
-Zaraz przyjdzie twoja koleżanka Perrie, tak?
-Tak, powinna tutaj przyjść za lada moment.
-W takim razie ja się ulokuję u góry i trochę poczytam. Nie chce wam przeszkadzać.- Szybko, zbyt szybko, zaprzeczyłam jego słowom.
-Ależ nie będziesz nam zawadzał, zostań.- Harry najwyraźniej wyczuł kłamstwo, gdyż na jego twarzy pojawił się delikatny rumieniec.
-Chyba lepiej będę się czuł w pokoju. Jednakże dziękuję za zaproszenie.- Wycofał się z kuchni, lecz po chwili wrócił, zakładając ręce na piersi i nerwowo kołysząc się na nogach.
-Gdzie znajdę jakieś książki?- Zdziwiona zakrztusiłam się jogurtem i schyliłam się łapiąc hausty powietrza.
-Przeczytałeś już Gwiazd naszych wina?- Chłopak przytaknął, a ja ponownie kaszlnęłam zadając sobie miliardy dziwnych pytań.
-I co?- Zapytałam.- Podobało ci się?- Harry zignorował to pytanie.
-To gdzie znajdę te książki?- Wzruszyłam ramionami.
-Właściwie u nas nie ma zbyt wielu lektur. Korzystamy z biblioteki, jak będziesz chciał to mama ci pokaże gdzie to. Mamy dużo bajek i baśni, ale pewnie nie będzie cię to interesowało. -Ku mojemu zdziwieniu twarz Harrego rozpromieniła się.
-Macie takie rzeczy?- Uśmiechnęłam się.
-No jasne, ale same pospolite opowieści takie jak Kopciuszek, Jaś i Małgosia, Księżniczka na ziarnku grochu…- Harry skrzywił się i zakłopotany założył rękę za kark.
-Nie czytałem.
-No coś ty?- Wykrzyknęłam zdziwiona.- Jakim cudem?- Chłopak wyraźnie zirytowany zmierzwił swoje brązowe loki.
-Gdzie je znajdę?- Pospiesznie objaśniłam mu drogę, zmierzając w kierunku drzwi wejściowych. Właśnie dostałam smsa od Perrie.
P: Stoję pod drzwiami x
Chłopak szybko uciekł na górę, a ja popędziłam przywitać przyjaciółkę.
-No siemka Jo!- Perrie uwięziła mnie w niedźwiedzim uścisku, o który większość ludzi w życiu, by jej nie posądziła. Była drobną, szczupłą blondynką, a jej osobowość sprawiała, że ludzie wokół niej czuli się wyjątkowo. Nie sposób było jej nie lubić. Uśmiechnęła się, mierząc mnie intensywnym spojrzeniem.- Gdzie ten chłopak, który u was zamieszkał?
-Ach, Harry…- Zaczęłam.- Ulokował się na górze, czyta.- Dziewczyna podskoczyła zdziwiona.
-Czyta? To ktoś idealny dla ciebie Jo.- Zaśmiałam się odrobinę za głośno.
-Proszę cię. On jest stuknięty.- Perrie również zachichotała.
-Może twoja miłość go wyleczy…- Sprzedałam jej mocnego kuksańca i zaprosiłam do salonu, gdzie mogłyśmy posadzić tyłki na miękkiej kanapie.
-Jasne. O ile wcześniej mnie nie zabije.
-Weź przestań. Przystojny jest? Już to widzę. Słodka pomocna dziewczyna i niebezpieczny, chory psychicznie chłopak,  posłusznie podążający za nią wyboistą ścieżką miłości, która jest jedyną drogą do jego wybawienia.- Włączyłam telewizor.
-Słabe.
-Daj spokój Jo. Pytam poważnie.- Wyszczerzyłam się.
-Spokojnie Perrie, możesz go sobie wziąć. Ani trochę mi się nie podoba.- Przyjaciółka ochoczo odwzajemniła mój uśmiech.
-Zobaczymy. Jeszcze go nie widziałam. Chociaż i tak nie jestem zainteresowana.- Zaśmiałam się.
-A właśnie. Jak tam z Zaynem?- Perrie ukradła mi pilota i włączyła Mtv.
-Gra i huczy. Dosłownie. Ich zespół rozkręca się, właściwie trochę za bardzo. Nie ma dla mnie praktycznie czasu.
-To może dołącz do zespołu. Masz niebiański głos, na pewno cię przyjmą.- Dziewczyna potargała sobie włosy i powiedziała niskim głosem.
-Nie da rady, mała. To boysband, tylko faceci.- Poprawiłam poduszkę, która boleśnie wżynała mi się w plecy.
-Może zmień płeć?
-Zaproponowałam im to, ale Zayn powiedział, że nie chce być gejem.- Roześmiałam się.
-No chyba, że…- Nagle rozległ się dźwięk kroków na schodach i do salonu wszedł podekscytowany Harry. Trzymał w dłoni książkę z porcelanową lalką na okładce. Ach, Księżniczka na ziarnku grochu.
-Hej Jo.- Zawołał.- Przeczytałem wszystkie baśnie, które były na tej półce, macie coś jeszcze?- Jego policzki były zaróżowione, a włosy z tyłu sterczały w różnych kierunkach. Zerknął na Perrie i mrugnął do niej.
-Cześć. Jestem Harry.- Wyciągnął dłoń chcąc uścisnąć jej rękę. Przyjaciółka ochoczo przedstawiła się i zaprosiła chłopaka na kanapę. Tym razem nie odmówił i usiadł pomiędzy nas.
-No więc jak ci się mieszka w Holmes Chapel?- Zagadała go Perrie. Harry uśmiechnął się zawadiacko, błyskając białymi zębami.
-W porządku. Nie miałem okazji jeszcze się rozejrzeć, ale myślę, że w najbliższym czasie to zrobię. Wiesz…-Chłopak przesunął się bliżej niej, automatycznie oddalając się ode mnie.- Mogłabyś mi pokazać co nieco.- Pogładził wewnętrzną stronę jej uda.- O ile to nie problem.- Nie wierzę. Zszokowana wbiłam się głębiej w swoje siedzenie obserwując reakcję przyjaciółki. Zauważyłam, że, o rany, zrobiło to na niej wrażenie. Wbiła wzrok w swoje paznokcie kontynuując rozmowę.
-Jest coś konkretnego co chciałbyś zobaczyć?- Jeszcze raz: o rany. Czułam się jak intruz. Pomijając fakt, że byłam w swoim domu. I to, że Perrie ma chłopaka, a swawolnie flirtuje sobie z Harrym. Chłopak nachylił się ku niej, szepcąc jej coś do ucha. Dziewczyna mimowolnie rozszerzyła oczy i odsunęła się od niego wysilając się na uśmiech. Nagle zwróciła się do mnie, szybko wstając.
-Przepraszam Jo, ale muszę lecieć. Zapomniałam…czegoś. Przepraszam.- Jąkała się pospiesznie zbierając swoje rzeczy i kierując się do wyjścia. Poszłam za nią i położyłam rękę na jej ramieniu.
-Perrie.- Syknęłam.- Co to do cholery było?- Przyjaciółka uparcie milczała. Po chwili jednak wzięła głęboki oddech i spojrzała mi prosto w oczy.
-Harry jest naprawdę…wow.- Zmarszczyłam brwi.
-Co rozumiesz przez słowo „wow”?
-Matko, Jo! Jakim cudem on jeszcze nie zaciągnął cię do łóżka. Gdyby nie twoja obecność, to…- Nie skończyła, ponieważ przerwał jej mój nagły atak śmiechu.
-Mówimy o chłopaku, który ma zaburzenia afektywne i w jednej sekundzie zachowuje się jak dzikus, a w drugiej jak rozkoszny szczeniaczek. Jednak w życiu nie powiedziałabym, żeby Harry był pociągający.- Zastanowiłam się.- To znaczy jest przystojny, nie mogę zaprzeczyć, ale zdążyłam poznać już jego naturę. On jest chory, a jego zachowania nieprzemyślane.- Perrie wyszczerzyła do mnie zęby i poklepała mnie przyjacielsko po plecach.
-Wiesz co kochanie? Jeśli zrobiłby z tobą chociaż ułamek tego, co zaproponował mi na ucho, to byś myślała zupełnie inaczej.- Zmrużyłam oczy. Jakim cudem w ciągu niecałej minuty omamił moją przyjaciółkę?
-Więc dlaczego mu się nie poddałaś?- Perrie nacisnęła klamkę i ucałowała mnie w policzek.
-Bo ja mam chłopaka i nie chce go stracić, bo go kocham. A ty masz super-ekstra napalonego faceta u siebie w mieszkaniu i nie masz nic do stracenia.

8 komentarzy:

  1. Podoba mi się, że jest Perrie i wgl. Harry całkiem też mi przypadł do gustu a więc czekam ^.^
    @Szerrys

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawaj next ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada, będę tu zaglądać :) Ciekawy pomysł, bardzo oryginalny x Czekam na nn! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. UMARŁAM! ZNÓW! jak ty to robisz ,jezuuu! <3

    twoja forefffer @Strooong_69

    OdpowiedzUsuń
  5. omg, omg
    zgon *-*
    Co Harry powiedział Pezz, co? hahahahaha
    cudowne ff
    czekam na następny rozdział :)
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  6. omg *-*
    Ciekawi mnie co Hazza powiedział Perrie haha
    wspaniałe i oryginalne ff, zdążyłam je pokochać po dwóch rozdziałach ♥
    @AlwaysIsHope1

    OdpowiedzUsuń
  7. napalony facet w mieszkaniu, w dodatku przystojny - matko dziewczyno, na co czekasz....

    @nala292

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy